Korczowski home

 

 

Exposition Korczowski
"Malarstwo/Peintures"

Galeria Miejska Arsenal Poznan

Stary Rynek 6
61-772 Poznan
Pologne

1999

 

Exposition Korczowski
"Malarstwo/Peintures"

Centrum Sztuki Wspolczesnej Solvay Krakow

Zakopianska 62
30-515 Kraków
Pologne

1999


 

 

Korczowski "Memoire" 1991

huile sur toile

Triptique 600 cm x 200cm

 


 


Tekst z "Dekady Literackiej" nr 130/131 opublikowany w Katalogu do dwoch wystaw:
Arsenal, Poznan 1999, Centrum Sztuki Wspolczesnej, Solvay Krakow 1999

RAFAL SOLEWSKI " Pomiedzy "
Swiat wartosci stworzony zostal jako kraina jednoznacznych idei. Piekno, dobro czy milosc mialy byc oczywiste, jednoznaczne i czytelne. Od kiedy jednak slaby umysl czlowieka ulegl pokusie rozwazania oczywistej przeciez istoty tych pojec, interpretacyjna zaslona zaklócila dawna bezposredniosc kontaktu, budujac teze, ze kazdy sam decyduje o tym, co piekne i dobre. Dlatego dzis czlowiek bezradnie poszukuje obiektywnej prawdy, zagubionej przez pelna pychy wiare w moc wlasnego umyslu. W szczególnym stopniu dotyczy to piekna. Powolana do eksponowania go sztuka zatracila bowiem gdzies i kiedys swoja role, stajac sie smietnikiem niezrozumialych informacji. Wciaz jednak istnieja artysci i widzowie, którzy przez intuicje, uczucia i estetyczne doznania usiluja piekno odnalezc.Bogdan Korczowski nazywa swe malarstwo abstrakcjonizmem symbolicznym. Wskazuje w ten sposób na dwie drogi, którymi podazajac poszukuje sie wspólczesnie piekna poprzez sztuke. Pracujacy w Paryzu malarz z Krakowa, zarazem artystyczny wedrowiec, sam opowiada o swej obserwacji dotyczacej dwóch róznych sposobów odbioru sztuki. Wspólczesny czlowiek Zachodu szuka przede wszystkim estetycznych wrazen. Dostrzega mianowicie kompozycje obrazu, gre linii i plam, stopniowe przemiany lub kontrasty kolorów. Tymczasem Polacy wciaz chca wyjasniac znaczenie symboli, odczytywac tresci zakamuflowane, jakby wciaz przed kims ukryte, adresowane nie tyle do zmyslów, co do umyslu i uczuc.W malarstwie Korczowskiego dochodzi do spotkania dwóch rzeczywistosci. Juz bowiem same abstrakcyjne kompozycje tworza autonomiczny swiat indywidualnej ekspresji. Olejne farby nakladane sa na plaszczyzne obrazu grubo i gwaltownie. Rzadko pojawiaja sie kropki, prawie nigdy - linie malowane szeroko i jednostajnie. To szybkie pociagniecia pedzlem, wlasciwie nerwowe uderzenia. Czesto farba, nie mieszczac sie juz w nieregularnych granicach plamy zbudowanej bezposrednim dotknieciem pedzla, splywa w dól tworzac naturalny ornament. Plamy i strugi buduja gruba fakture, w której pojawiaja sie wglebienia, rysy i zadrapania, elementy kolejnej - rzec by mozna - plaszczyzny nalozonej na obraz i harmonijnie wchodzacej w sklad struktury dziela. Uderzenia pedzla pozostawiaja slady w postaci podluznych, mniej lub bardziej zakrzywionych plam o zróznicowanym kierunku i zwrocie, najczesciej jednak zgrupowanych w pionowo zorientowane zespoly. Wertykalizm kompozycji podkreslaja wlasnie struzki pozostawione przez sciekajaca farbe. Wrazenie takie rozbija jednak struktura barwna, tworzaca czesto szerokie, nieregularne, poziome pasy. Zderzenie takie poteguje ekspresyjny efekt grubej, pokrytej struzkami i rysami faktury oraz gwaltownego duktu pedzla.Równiez kolor nie uspokaja obrazów. Duza grupa dziel zdradza fascynacje autora ogniem i sloncem. Czerwienie, zólcienie i cynobry wypelniaja "plomienne" ksztalty nieforemnych plam. Na innych obrazach spokojny blekit przemienia sie w rózne odcienie ultramaryny, granatu, czerni i fioletu. W efekcie powstaje chlodne i ciemne, wciaz jednak ekspresyjne napiecie. Te indywidualna gospodarke barwa malarz nazywa wlasnym koloryzmem i opisuje jako formule wypracowana juz podczas swych podrózy i pobytu w Paryzu. Wlasnie bowiem bardziej jako czlowiek Zachodu Korczowski operuje wyrafinowana estetyka malarska. Poszukiwacze doznan wywolywanych przez kompozycje, fakture, kolor i swiatlo, pragnacy odnalezc piekno w sztuce laczacej emocje wyrazu z lekkoscia i wdziekiem kunsztu, znajduja satysfakcje patrzac na formalna wirtuozerie Korczowskiego.Istnieje jednak druga sfera tego malarstwa. Wyszukana bowiem gra elementów formalnych jest w istocie tlem dla symboli. Symboli, których trudna i tajemnicza droga do piekna i prawdy kroczyc przywykl swiat, gdzie ropoczela sie twórcza droga malarza i gdzie artysta formowal najpierw swa osobowosc. To wlasnie w tej krainie Krzyz i Gwiazda Dawida z obrazów Korczowskiego utrzymywaly w owym czasie glebie swych znaczen, utracona w zapamietalej w "postepie" i otepialej przez to cywilizacji Zachodu. Tu takze pojawiajace sie w tytulach obrazów artysty pojecia "Nieba" lub "Edenu" nie staly sie jeszcze literackimi tylko narzedziami, ale oznaczaly prawdziwie istniejaca, choc trudno uchwytna rzeczywistosc. "Upadek aniolów" pozostaje tu wciaz kosmiczna katastrofa zderzeniem piekna i zla, eksplozja która wyzwolila wszechogarniajace plomienie i spowodowala gwaltowny ruch planet, niweczac regularne ich ksztalty. Przyczyny i skutki tego kataklizmu zdaja sie kryc wlasnie pod motywami zmiazdzonych owali i elips, budzacych tak religijno-duchowe, jak i niepokojac erotyczne skojarzenia.Tylko w opuszczonym kiedys przez niedojrzalego malarza swiecie plonacy dom, czapka blazna - glupca, a zarazem przenikliwego wieszcza, czy nietrwale papierowe stateczki byly wciaz symbolami, przez które interpretowalo sie historie, wlasna egzystencje wpisana w dzieje narodu, a specjalnie nawet zywot artysty. Ta umierajaca dzis kraina pozostaje wciaz czescia tozsamosci pracujacego na emigracji malarza. Wola przyznania sie do swoich korzeni ulega wyeksponowaniu kiedy twórca przywoluje Kraków w swych slowach i w swoich dzielach. Litera "K" na obrazach oznacza miasto odkryte wlasciwie po czasie, w pamieci intelektualnej i emocjonalnej, ogladane kiedys oczami kierownika ksiegarni, hipisa wedrujacego miedzy "bunkrem" galerii Biura Wystaw Artystycznych, kawiarnia pod Krzysztoforami, kabaretem w Piwnicy pod Baranami, klubem pod Jaszczurami i kawiarnia Rio. "K" to zatem artystyczna, troche dekadencka atmosfera dziejów Polaków, Zydów, Niemców i Wlochów tkwiacych mimo wszystko w zamknietym kregu sztuki i historii, polaczonych w zdumiewajacym, nobliwym i swawolnym zarazem zwiazku konserwatyzmu i swobody. Ta wlasnie specyfika, decydujaca o ksztalcie nieporadnego troche, lecz uporczywego poszukiwania wspólnego i jedynego piekna przez Kraków, ukrywa sie pod literowym symbolem malarskiej i swiatopogladowej "kolebki" artysty.Wcieleniem artystycznej atmosfery staroswieckiego miasta stal sie w oczach Korczowskiego Tadeusz Kantor. Postawa tego bezkompromisowego w sprawach sztuki twórcy, stala sie dla krakowskiego, a potem paryskiego malarza przedmiotem wyjatkowej admiracji. Korczowski wprost mówi, ze dostrzega w Kantorze wlasnie mistrza artystycznej postawy i wzór tym bardziej godny nasladowania, ze zwiazany ze swoim wielbicielem swoista wspólnota losów: krakowskimi korzeniami, paryska nauka i fascynacja wreszcie niekonczacymi sie podrózami. W slowach mlodszego twórcy "duzo podrózowalem, jezdzilem za moimi obrazami i z moimi obrazami" kryje sie gdzies aluzja do paryskich wypraw niedojrzalego jeszcze zalozyciela Grupy Krakowskiej i do pózniejszych wedrówek teatru Cricot 2. Byc moze nawet bardziej juz "zachodnia" fascynacja postacia i rola poznanego w Ameryce szamana Navajo, który w sztuce ceni wylacznie chwile tworzenia i który pozostawic moze jednego zaledwie ucznia, jest inna forma wiary w postac genialnego i niepowtarzalnego artysty, gloszacego prymat "procesu" powstawania sztuki i gardzacego swymi epigonami. Kultem darzy Korczowski Kantora takze za jego paradoksalna role niedocenianego ambasadora Krakowa i lekcewazonego Stanczyka sztuki, który wciaz podrózujac i wszedzie odnoszac sukcesy, nigdy nie porzucil swego miasta, nie zawsze wdziecznego przeciez za swa artystyczna obecnosc w calym swiecie, mozliwa wlasnie dzieki podrózom Kantora, który - jak mówi Korczowski - w swej walizce wozil ze soba swoja sztuke i swoja rzeczywistosc, a w niej wlasnie Kraków.Siermiezny, "najnizszej rangi" - jakby powiedzial Kantor -walor zuzytego i wyswiechtanego, podrózniczego rekwizytu, czy moze raczej w ogóle sztuki krakowskiego demiurga, stal sie takze bezposrednia juz inspiracja dla sztuki Korczowskiego. Otóz duza czesc obrazów tego twórcy malowana jest na zwyklych kartonach, które podczas wystaw po prostu przybija sie do scian gwozdziami. Zdarza sie takze, ze papierowe stateczki przylepiane sa do kartonu, wchodzac w sklad collage'u, techniki tak lubianej przez Kantora. Wyjatkowa rola tego artysty dla twórczosci i dla swiatopogladu wedrujacego po swiecie paryzanina i krakowianina zarazem, wyeksponowana zostala wreszcie bardzo juz bezposrednio. Korczowski napisal mianowicie list do "Pana K." List zawiera krótkie, lecz celne, wlasne analizy malarsko-teatralnych dzialan Kantora. Przede wszystkim jest jednak wyrazem zalu i gniewu niemal, wypominaniem artyscie jego smierci, jego odejscia w chwili, kiedy - jak zawsze zreszta - jego wizyta w Paryzu tak bardzo byla oczekiwana. Pendant do tej "korespondencji" staje sie cykl "Kartonów dla K"., swoisty hold zlozony wlasna sztuka twórcy, którego odejscie wzbudzilo tak bolesne emocje. Ta wlasnie kartonowa seria pojawila sie wreszcie w Krakowie, by w niewielkiej przestrzeni Galerii Albert Klubu Inteligencji Katolickiej pokazac jedna z niewielu nieznanych jeszcze dziedzin zwiazanych z zyciem i sztuka Kantora. Okazalo sie bowiem, ze ten pozornie nieprzystepny, trudny i konfliktowy czlowiek stal sie mimo wszystko wzorem i inspiracja dla innych artystów, zródlem, z którego jednak mozna czerpac.K to zatem Kraków, Kantor, kartony i wreszcie sam Korczowski. To wlasciwie stworzony przez malarza nowy symbol jego sztuki i jego artystycznej tozsamosci, która choc budowana w oparciu o rózne doswiadczenia, wciaz pozostaje scisle zwiazana z krakowskimi "korzeniami twórcy". Wystawa w Galerii Albert pokazala bowiem posrednio tylko Tadeusza Kantora. Przede wszystkim przedstawila Bogdana Korczowskiego. Jednego z polskich malarzy, którzy decydujac sie na kontynuowanie swej artystycznej drogi poza Polska, znajduja sie pomiedzy dwoma wciaz jeszcze róznymi swiatami. Korczowski dobrze uswiadomil sobie te róznice i stara sie znalezc swe miejsce w przestrzeni rozdarcia. Pozostajac w nurcie twórców, którzy w opozycji do powierzchownej, postmodernistycznej fascynacji pusta formalna gra, usiluja poszukiwac utraconych przez wspólczesna sztuke wartosci. Korczowski, o czym byla juz mowa, odkrywa i eksploatuje swe korzenie. Rezultatem tej inspiracji sa symboliczne motywy, które z kolei wpisuja sie w pelna ekspresji, abstrakcyjna gre ksztaltów i kolorów, co jest wynikiem pózniejszych juz doswiadczen. Ten zwiazek bywa harmonijny, lecz chyba czesciej pojawia sie wrazenie kontrastu, czy nawet pewnego dysonansu. Korczowski uswiadamia bowiem róznice, która wciaz istnieje pomiedzy swiatem symboli a kraina estetycznych doznan. Zarazem laczy i przeciwstawia te rzeczywistosci. Wykorzystuje je, lecz nie daje odpowiedzi, która z nich jest mu blizsza. Rozdarcie bowiem ukazuje nie tylko róznice, lecz takze droge "pomiedzy", która daje szanse ominiecia zaslony interpretacji, smaków, gustów i stylów. Obok zatem formalnego kunsztu i dojrzalej umiejetnosci uzycia znaku, to wlasnie rewelatorskie zderzenie i zbudowana na nim filozoficzna wskazówka staja sie indywidualnymi walorami sztuki i jego drogi ku prawdzie i pieknu.